„Pięknie umiera, kto pięknie żyje”

Jakub Grabowski / www.zerwanyklos.pl

To nie recenzja filmowa. Nie jestem krytykiem, nie skorzystam ze złotej internetowej zasady „nie znam się, to się wypowiem”. Zachęcam Was do samodzielnych refleksji o opowieści, która porusza. Mowa o „Zerwanym Kłosie”, hagiograficznym dramacie w reżyserii Witolda Ludwiga, na którego premierze miałam zaszczyt być w ostatni poniedziałek w Pałacu Kultury i Nauki. Więcej o filmie można znaleźć tutaj: www.zerwanyklos.pl.

Z Kinoteki wyszłam rozmazana, choć przecież i historia Karoliny Kózkówny (swoją drogą patronki KSM-u, w którym jestem już od kilku ładnych lat!) była mi znana, i o samej produkcji nieco słyszałam „od kuchni”. Chyba po prostu po raz pierwszy szczerze się ucieszyłam, że mamy w Niebie taką orędowniczkę! Karolinę oddaną – z sercem prostym, ale nie beztroskim.

Jest w filmie wiele scen, gdzie Karolinę ogarnia (jak ja to nazywam) „Boży smutek”, smutek owocny, który zawstydza rozum i otwiera serce. Wyobrażam sobie, że podobnie musiała wyglądać Maryja, gdy „rozważała w Swoim sercu” słowa i zamierzone względem Niej plany – nie mówiła zbyt wiele (niezapowiedziane wizyty potrafią wybić z rytmu, szczególnie te anielskie). Młodziutka Karolina, stawiając czoła realiom wojny, pielęgnowała w sobie pokój. Pochylała się nad życiem – tym całkiem samodzielnym, jak i tym jeszcze nienarodzonym. Myślę, że to bardzo znamienne dla kobiecej natury: czujność. Kobieta czuwa, obserwuje i biegnie tam, gdzie brakuje piękna, gdzie trzeba opatrzyć cierpienie, gdzie jest zbyt zimno, by żyć. Nie była oderwana od rzeczywistości i choć mówiono o niej, że jest „aniołem w ludzkim ciele”, to przecież takim, który sprząta, pracuje na roli i doi krowy! Potrafiła jednak porzucić obowiązki, by pójść za człowiekiem – i chyba właśnie ten moment filmu, w którym jako jedyna odchodzi od pracy, by sprzeciwić się odrzuceniu, najczęściej do mnie powraca.

Wczoraj obchodziliśmy wspomnienie tej błogosławionej kobietki. Data wspomnienia bynajmniej nie jest przypadkowa, bowiem 18 listopada 1914 roku Karolina zginęła z rąk sowieckiego żołnierza w obronie swojej godności (przez ogromne umiłowanie czystości została obrana także patronką Ruchu Czystych Serc). Budująca jest myśl, że mamy Tam Na Górze tak waleczną opiekunkę, która przez życie szła z różańcem w ręku i z różańcem w ręku zginęła.

~Julia Nowak

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułWalny Zjazd Prezesów KSM AP [WIDEO]
Następny artykułKróluj nam Chryste!
KSM TV - młodość, wartości i pasje - naszym głównym celem jest tworzenie nowej, opartej na wartościach chrześcijańskiej kultury, czyli "#ChrześcijańskiLifestyle", a także nagłaśnianie wydarzeń związanych z twórczą młodością, czyli "#RobimyRaban". Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: redakcja@ksmtv.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ