Nie będziesz pragnął na wieki

Fot. Małgorzata Kaczkowska

W ostatnim czasie widzimy serię symbolicznych miejsc, w które podczas Wielkiego Postu zabiera nas Kościół. Najpierw pustynia ? miejsce walki z demonami, a zarazem miejsce spotkania z Bogiem; następnie Góra Przemienienia, na której widzimy Jezusa w Jego chwale. Teraz znajdujemy Chrystusa przy źródle – w samo południe upalnego dnia.

Studnia, którą wybudował Jakub, i źródło dające ochłodę każdemu, kto z niego pije, to znak łączności ze starym przymierzem. Przychodzi jednak czas, kiedy Jezus zapowiada coś więcej: źródło, które wypełni człowieka tak, że już nigdy więcej nie będzie pragnął. Źródło niezrozumiane ? bo czy można napić się „na zaś”?

Wielki Post to zatem czas, kiedy sięgamy wzrokiem dalej, wyciągamy ręce po więcej, pragniemy i, bazując na naszych doświadczeniach, robimy kolejny krok w poznaniu Boga.

Bardzo dobrze zrozumiała to Samarytanka. Kobieta odepchnięta, poraniona, szukająca szczęścia w kolejnych małżeństwach, choć tak naprawdę pozostawiona sama sobie. Kobieta, która ukrywa się przed innymi ludźmi, zapewne wytykana i obrażana (bo w końcu jak społeczeństwo patrzy na kobietę wielokrotnie zamężną?). Wstyd, poczucie odrzucenia i napiętnowania spotyka przy źródle Zbawiciela.

Spotkania przy źródle w Starym Testamencie kończyły się małżeństwami – zarówno Jakub, jak i Mojżesz swoje przyszłe żony spotykają przy studni. W ten sposób autor sugeruje, że spotkanie Samarytanki z Jezusem powinno zakończyć się podobnie, jednak prowadzi nas ono wyżej. Nie ukazuje związku na podobieństwo dwóch wspomnianych, ale zaprasza czytelnika, aby – utożsamiając się z Samarytanką – pragnął przymierza z Bogiem.

Jak niegdyś Jakub wyprowadził Naród Wybrany do Egiptu, tak Chrystus dzisiaj wyprowadza Kościół z niewoli grzechu ku ziemi obiecanej. Na tę drogę daje nam wodę życia, która nie tylko oczyszcza z grzechów, ale przede wszystkim orzeźwia i posila do dalszej wędrówki przez pustynię (również życia).

W każdym człowieku jest taka Samarytanka. Bo któż z nas nie ukrywał się przed napiętnowaniem z powodu jakiegoś wydarzenia – bez względu na to, czy była to rzecz wielka, czy też drobnostka, która jedynie w naszych oczach urastała do rangi katastrofy. Któż z nas, wychodząc do ludzi, nie spuszczał wzroku, wstydząc się swojego życia, swojego zachowania, swoich wyborów i decyzji?

Wielki Post to dobry czas, aby wracać do swojego chrztu. Nie pamięcią, ale pragnieniem, które woła – tym razem do Chrystusa ? „daj mi pić”! To dobry czas, by obudzić w sobie bijące źródło chrztu świętego; by wrócić do korzeni wiary i na nowo budować relację i przymierze.

Spotkanie Samarytanki z Chrystusem zaowocowało jej działalnością apostolską. Ta, która ukrywała się przed ludźmi, teraz wychodzi do nich i opowiada, że spotkała Zbawiciela. Jej słowom, że Chrystus jest obiecanym Mesjaszem, wielu daje wiarę. Niech i to będzie dla nas zachętą do obudzenia w sobie apostolskiego zobowiązania. Powinniśmy iść i głosić swoją postawą, a jednocześnie nie bać się na co dzień wyznawać „Ty, Jezu, jesteś Zbawicielem świata”.

 

~ ks. Maciej Flader

ZOSTAW ODPOWIEDŹ