Ja, Syzyf XXI wieku

Góra Przemienienia. Wysoka, piękna, dostojna. Tam widzi się Boga twarzą w twarz – takim, jaki jest. Tam spełnia się sens Dekalogu, który Bóg objawił Mojżeszowi. Tam wszystkie zapowiedzi prorockie wypełniają się w Jezusie, o czym zapewnia obecność proroka Eliasza. Dlaczego w okresie pokuty Kościół kieruje naszą uwagę na górę, na której Chrystus objawia się w chwale?

Popatrzmy najpierw na inne wzgórze. Albert Camus, francuski filozof i powieściopisarz, napisał kiedyś: ? [?] Z wyroku bogów Syzyf musiał nieustannie toczyć pod górę głaz, który, znalazłszy się na szczycie, spadał siłą własnego ciężaru. Bogowie nie bez racji doszli do wniosku, że nie ma straszniejszej kary niż praca bezużyteczna i bez nadziei? (A. Camus, Mit Syzyfa, De Agostini 2001, s. 107). Syzyfowa praca – tak zwykło określać się pracę bezużyteczną, która skazana jest na porażkę.

Mija II Niedziela Wielkiego Postu, a my pchamy kamień naszego życia pod górę. Któż z nas nie jest przekonany, że z tym naszym życiowym kamieniem jest tak jak z kamieniem Syzyfa? W końcu i tak spadnie. Prędzej czy później stoczy się w dół ciężarem własnej mocy i przytłaczającym, bezlitosnym prawem grawitacji. A ja będę musiał znowu wracać do punktu wyjścia.

Ja, Syzyf XXI wieku, bez nadziei na powodzenie, bez chęci walki, staję u stóp góry, która nazywa się „codzienność”, „szarość”, „rutyna”. Na mojej głowie popiół, a w sercu zgliszcza, pozostałości Bożej miłości, która kiedyś płonęła, a dzisiaj? Dzisiaj to już nie mam siły.

Ja, Syzyf XXI wieku, wstający jeszcze przed świtem, nie widzę już wschodu słońca i pięknych poranków, które przypominają poranek zmartwychwstania, bo zasłania mi je ta przeklęta góra.

Ja, Syzyf XXI wieku, nie chcę wychodzić na górę – oszczędzam siły, czekając sam nie wiem, na co. Boję się góry. Boję się, że znowu przegram, że kamień z hukiem obsunie się w dół, a ja zostanę sam.

Dzisiejsza Niedziela to Niedziela Syzyfów, którzy wciąż stoją pod górą Wielkiego Postu. Kamień naszego życia jest ciężki. Nikt co do tego nie ma wątpliwości. Na ten ciężar składają się różne elementy: wyczerpująca praca, problemy w rodzinie, kłótnie, może problemy finansowe, brak perspektywy dla dzieci, a w końcu brak miłości i rutyna w życiu małżeńskim i rodzicielskim.

Co mamy robić? Jak toczyć ten ciężki kamień? Camus pisze dalej: „[?] Wyobrażam sobie Syzyfa powracającego do kamienia w dniach pierwszej udręki. Kiedy obrazy ziemi zbyt mocno trzymają się pamięci, a głos przyzywający szczęście nazbyt nagli, smutek wzbiera w sercu człowieka: to zwycięstwo kamienia, to sam kamień. Bezgraniczną rozpacz trudno udźwignąć; przychodzą nasze noce Getsemani. Ale druzgocąca prawda ginie, gdy zostaje rozpoznana”.

Nasza ojczyzna jest w Niebie – i tam idziemy razem z bagażem życia. Tam idziemy razem z Piotrem, Jakubem i Janem, i tam idziemy razem z Chrystusem. Od nich uczymy się, że miłość Bogu przypieczętowana jest wiernością i że upadek św. Piotra został przebaczony przez potrójne „Ty Panie wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Od św. Jana uczymy się być blisko Pana i kochać Go miłością czystą i największą. Od niego także uczymy się stać pod krzyżem i przyjmować Maryję do naszego serca. Od najstarszego, Jakuba, uczymy się z Jezusem po prostu być ? zawsze. I oddawać za Niego nasze życie, codziennie pełniąc zwykłe obowiązki.

Kiedy znajduję się na szczycie Góry Przemienienia, widzę Go. Widzę Jezusa ? teraz Boga – i słyszę głos Ojca: „Jego słuchajcie”. Stoję na szczycie Góry i już się nie boję, widzę nadzieję, wierzę i kocham, bo jestem blisko źródła wiary, nadziei i miłości. Tutaj uczę się nowego spojrzenia. Jezus uczy mnie na nowo patrzeć na moje życie, na mój kamień, na moją pracę. Uczy mnie kochać żonę, męża, dzieci. Uczy mnie cierpliwości wobec innych ludzi. Uczy mnie mieć nadzieję, że gdy jest ciężko, a chmury spowijają błękit nieba, On wyprowadzi mnie na Górę Przemienienia.

„Zostawiam Syzyfa u stóp góry. Człowiek zawsze odnajdzie swój ciężar. Syzyf uczy go wierności wyższej ? tej, która neguje bożków i podnosi kamienie. On także mówi, że wszystko jest dobrze. [?] Każda z cząsteczek kamienia, każdy poblask minerału w tej górze pełnej nocy same w sobie tworzą świat. Aby wypełnić ludzkie serce, wystarczy walka prowadząca ku szczytom”.

Ta walka ma jednak koniec. Góra Przemienienia przechodzi w Górę Kalwarii. A później w grób. Za kilkadziesiąt dni ten grób już będzie pusty. Obok niego kamień – odsunięty, ruszony Bożą wszechmocą. Poznajesz go? To ten sam kamień, który pchałeś całe życie. Teraz on pozostaje jedynym świadkiem zmartwychwstania. Dlatego musisz wytoczyć go na tę górę, bo na niej dokonuje się największy z cudów. Twoje życie staje się świadkiem zmartwychwstania.

Tam rodzi się dla ciebie nowe życie.

~ ks. Maciej Flader

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł„Dylematy, omdlenia i wielkopostne postanowienia”
Następny artykułVIII Mistrzostwa Polski w Siatkówce KSM [WIDEO]
KSM TV - młodość, wartości i pasje - naszym głównym celem jest tworzenie nowej, opartej na wartościach chrześcijańskiej kultury, czyli "#ChrześcijańskiLifestyle", a także nagłaśnianie wydarzeń związanych z twórczą młodością, czyli "#RobimyRaban". Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: redakcja@ksmtv.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ